2018/01/11

Szronu biel

Miałam się zabrać za ten post kilka dni temu, ale jakoś tak ciągle coś odciągało od tego moją uwagę. Jak w końcu dorwałam się do komputera było już zbyt późno, aby brać się za pisanie. Także dzisiaj będzie post o przed-przedwczorajszym poranku, który to w końcu przerwał iście wiosenną aurę i po odsłonięciu rolety powitał mnie bielą. Niestety nie śniegu, lecz szronu. Ale i tak nie jest źle. Wszystko było białe, świeciło piękne słońce i jak tylko się z dzieciakami ogarnęliśmy i zjedliśmy śniadanie, to poszliśmy na długi spacer. Mróz spowodował, że rozmiękła jak dotąd ziemia stała się twarda, więc spokojnie mogłam zabrać wózek w miejsce, gdzie robi się najpiękniejsze zdjęcia, a w których dawno nas nie było z uwagi na straszne błoto. Od razu bardzo żałowałam, że nie wzięłam ze sobą aparatu, ale telefon też dawał radę ;)