2018/06/24

Kolejny miesiąc

Obiecywałam sobie, że będę częściej tutaj zaglądać i jak zwykle mi to nie wyszło. W sumie jakoś nie za specjalnie mnie to dziwi, bo odkąd pamiętam, to zawsze miałam problemy z blogowaniem właśnie na przełomie wiosny i lata - ot, taki mój blogowy Trójkąt Bermudzki, w którym ginie cała chęć do pisania.

A co robiłam, gdy mnie tutaj nie było? Walczyłam o przetrwanie. Ostatnio mam przeokrutną fazę na spanie i najchętniej zakopałabym się pod kołdrą, ale niestety nie mogę walnąć moim małym szefom urlopu na żądanie, więc mimo wszystko jakoś muszę funkcjonować. Wszak czego się dla dzieci nie zrobi ;)

Chciałabym napisać coś górnolotnego, ale po kolejnej miesięcznej przerwie strasznie ciężko jest cokolwiek mądrego wyskrobać. Trochę mnie już to irytuje, że ostatnio ta strona składa się z takich postów o niczym, ale cóż... jakoś trzeba ten kiepski okres blogowej posuchy przetrwać, a tymczasem kończę te biadolenie i zostawiam Was z jednym ze zdjęć, które zrobiłam podczas ostatniego rodzinnego spaceru.